Świąteczna wioska, czyli mój tegoroczny kalendarz adwentowy

Witajcie :)
Grudzień już tuż, tuż, więc z czym innym mogłabym się z Wami dziś przywitać, jeśli nie swoim tegorocznym kalendarzem adwentowym?

Co roku staram się wykombinować coś nowego w tym temacie - i w tym roku udało się zrealizować pomysł, który chodzi za mną już od kilku sezonów... i przyznam, że jestem zadowolona z efektu :P Bardzo chciałam zamiast jednego dużego domku ze skrytkami (który możliwe, że mieliście już okazję oglądać?) zbudować tym razem... cała wioskę :D No i zbudowałam!


A ponieważ czasem skarżycie mi się, że ostatnio za mało piszę co i jak - no to tak to, pokrótce, wyglądało:

Kalendarz adwentowy "Świąteczna wioska"

Wszystkie elementy wycinałam z gładkiego białego, grubszego kartonu. Wymierzyłam w przybliżeniu wszystkie części, zrobiłam ich listę wraz z ilością sztuk i wreszcie rozplanowałam je na kartonach, by jak najefektywniej je wykorzystać. Dzięki wykrojnikom przygotowanie baz pod domki było o wiele szybsze, niż gdybym cięła je ręcznie, zwłaszcza, że część elementów musiała być wycięta po 48 razy, a niektóre nawet w jeszcze większej ilości, jak np "dachówki" na daszki, które wymyśliłam sobie w trzech warstwach po każdej stronie, co daje, bagatela, prawie 150 sztuk wycinanek... nie na moją cierpliwość, by robić to ręcznie :D Dlatego strasznie się cieszę, że mam w końcu swój wymarzony i wyczekany wykrojnik domkowy.

Kolejnym krokiem było oczywiście sklejenie wszystkich 24 domkowych baz. Domki sklejałam nieco inaczej niż zaplanował to producent wykrojników, dzięki czemu są one łatwe do wielokrotnego otwierania i zamykania, bez ryzyka ich uszkodzenia, a domek po zamknięciu nie ma widocznych żadnych elementów zamykających czy mocujących :) Tu widać jak to mniej więcej działa:



Przy pomocy wykrojnika brzegowego wycięłam też ozdobne paski mające imitować elementy więźby dachowej, a ozdobny narożnik ułatwił dla odmiany przygotowanie małych daszków na drzwiami.

I pozostało już najprzyjemniejsze, czyli ozdabianie :) W moim domkowym zestawie było mnóstwo różnych dodatkowych wykrojników do wycinania ażurowych ozdób na ścianki. Ja jednak z nich nie skorzystałam, bo wolę trochę mniej ozdobne dekoracje i wymyśliłam sobie słodką, cukierkową wioskę. Ścianki domków ozdobiłam panelami zabarwionymi przy użyciu akwareli; w ten sam sposób nadałam kolor mniejszym elementom, takim jak okna czy drzwi, oraz innym dekoracjom, np choinkom. Jednak zanim pomalowałam je farbą, przy pomocy płynu maskującego pokryłam je kropeczkami, tak samo, jak widać to na zdjęciu poniżej, na przykładzie choinek:


Gdy płyn zasechł użyłam akwareli i odłożyłam gotowe elementy, a kiedy były już suche - starłam czubkiem palca kropki z płynu, odsłaniając białe kropeczki - w moim zamyśle efekt miał się trochę kojarzyć z padającym śniegiem, a trochę wzmacniać jeszcze bardziej cukierkowy, słodki wygląd domków :)

Kilka domków ozdobiłam nieco inaczej, narysowałam 4 szablony w kształcie frontów kamieniczek i wycięłam je w papierze kraftowym. Ozdobiłam je białym żelopisem uzyskując efekt klasycznego piernikowego domku. Daszki wszystkich domków pokryłam pastą brokatową, dzięki czemu przepięknie się mienią, jak pokryte zmrożonym śniegiem. Narysowałam też i wycięłam dla kilku domków czapy z lodowych sopli, które pokryłam dla odmiany pastą śniegową z brokatem, a kilka innych ozdobiłam girlandami, i malutkimi bombeczkami, ponieważ starałam się, by domki były w miarę różnorodne... I gotowe, ta-dam :D


Pozostało tylko ponumerować i umieścić domki w docelowym miejscu - i już za kilka dni będzie można sprawdzać co dziś dla nas Mikołaj zaplanował (bo w domkach, oprócz małego upominku, jak zawsze umieszczę też propozycje wspólnej zabawy czy wspólnych przygotowań do Gwiazdki na dany dzień, np pisanie listu do Mikołaja, ozdabianie choinki, wieczorny spacer i oglądanie świątecznej iluminacji ulic itd). U nas domki wylądowały na mojej drewnianej choince, która już od kilku lat wykorzystuję jako bazę do kolejnych kalendarzy adwentowych:


I kilka zbliżeń:



Większość użytych materiałów znajdziecie w Sklepiku Na strychu (na sklepowym blogu jest ich spis i bardziej szczegółowa instrukcja).

Mam nadzieję, że spodobał Wam się efekt? W każdym razie A. jest zachwycona i oczywiście nie może się już doczekać otwarcia pierwszego domku! A, no i tak, jak widzicie, ten fotel nadal posiadam, to się nie zmieniło. Ale wiem, że czekacie na foty z tym co SIĘ ZMIENIŁO :D No to będą nareszcie, fotel mnie w końcu zachęcił :P

A jeśli szukacie więcej ciekawych inspiracji na adwentowe kalendarze, to zapraszam do kliknięcia w tę fotkę i przejrzenia wpisów z poprzednich lat, może któryś z nich Was zaciekawi? Bo jak wspominałam, co roku wymyślam coś nowego. I co roku jestem tak zadowolona, że myślę, że w kolejnym roku już tego nie przebiję, ale jednak... w moim odczuciu jak na razie ta sztuczka mi się udaje, powiem nieskromnie :D

https://ushiilandia.blogspot.com/search?q=kalendarz+adwentowy

A klikając w poniższe zdjęcie znajdziecie opis, jak zrobić sobie podobną do mojej choinkę, to banalnie proste jest:

https://ushiilandia.blogspot.com/2014/12/grudzien-ach-to-ty.html


Pozdrawiam!
ushii

Bardzo mroźna kula snieżna

Hej :)
Od paru lat, gdy zbliżają się grudzień i Święta wraca do mnie małe marzenie - o śnieżnej kuli. Uwielbiam gapić się w te wirujące w drobinki zamknięte w miniaturowym świecie :) Ale jak dotąd nie trafiłam jeszcze na tę idealną kulę... a malutkie, tymczasowe jej zastępstwo, które kupiłam niedawno udało się nam stłuc, zanim nawet choć jedno zdjęcie jej zrobiłam :D

Dlatego od zeszłego roku myślę o samodzielnym wyprodukowaniu swojej kuli, nawet rok temu udało mi się rozbroić jedną taką i zacząć przeróbki, ale jej nie ukończyłam wtedy... Może teraz się uda. A na razie, na rozgrzewkę poczyniłam kilka kul nieco innych, bo nietłukących :) I dziś pokażę Wam pierwszą z nich:


Chciałam, żeby była taka mroźna, delikatna i skrząca się, jak śliczny, prawdziwie zimowy poranek. Oczywiście - jak to ja - wybrałam miętowo-pudrowo-różowe kolory i gdzie tylko się dało ozdobiłam ją brokatem, skrzącym pyłkiem, brokatowymi pastami i mazakami... mam nadzieję, że choć część tego widać na fotkach (bo wszystkiego to na pewno nie, np ten jelonek tak pięknie się mieni, a tu nic nie widać... ).


Jak widać powyżej, kula jest dwustronna. I dość przestrzenna, bo składa się z pięciu warstw - jednak bez problemu mogłabym ją np wysłać w płaskiej kopercie, bo składa się elegancko :) A całą scenkę w środku stworzyłam w zasadzie wyłącznie przy pomocy dwóch nowiutkich wykrojników od Rosy Owl, uwielbiam je :)


A jak tam wasze zimowo-świąteczne dekoracje? Ja mieszkanie dekoruję jak zawsze dopiero po swoich urodzinach, czyli od początku grudnia - wcześniej nie lubię. Ale lubię już jesienią planować, wymyślać, a gdy zobaczę coś naprawdę fajnego to i kupować różne gwiazdkowe drobiazgi i ozdoby... A jak to wygląda u Was?

Pozdrawiam ciepło,
ushii

Kolejna przemiła okazja. I kolejny powrót :D

Zaglądacie jeszcze do mnie? Mam cichutką nadzieję, że tak... choć nie zasłużyłam, bo publikuję ostatnio mało i w dodatku głównie na FP facebookowym. No i zero wnętrz i DIY do tego. Przyczyny są różne, ale to nieistotne, kajam się, będzie inaczej od teraz! Dziś wracam z wpisem "ozdóbkowo - papierowym" (choć nie tylko!!), ale niebawem zobaczymy się w związku z całkiem innym tematem... Dacie mi szansę? :)

Co się tyczy papierów i okołopapierowych klimatów... Nie pokazałam tu wielu prac, jakie powstały w ostatnich miesiącach, a szkoda, bo niektóre serio na to zasługują. Ale o nich innym razem. Dzis coś świeżutkiego. Bo, jak może część z Was kojarzy, nadchodzą urodziny mojej latorośli, a wraz z nimi - oczywiście przygotowania do przyjęcia. Dziecię mam raczej miłujące samochodziki niż lalki, ale ostatnio lubi wróżki - więc wymyśliłam sobie, że to właśnie one staną się głównym motywem dekoracyjnym imprezy (no dobra, uznałam to za dobry powód, by wykorzystać stempelki wróżkowe i jednorożcowe, w których zakochałam się jakiś czas temu :D). I powstało kilka rzeczy...

Np toppery do babeczek:


Rzecz jasna te babeczki to taka przymiarka, przed samą imprezą upiekę świeże :D Aleee! Ponieważ nasza lodówka postanowiła splatać nam ostatnio psikusa i zrobiła wieczorny potop odchodząc do Krainy Wiecznej Zmarzliny czy gdzie tam odchodzą lodówki - mam chwilowo mocno ograniczony asortyment spożywki w domu. I oczywiście dopiero gdy miałam już część składników w misce uświadomiłam sobie, ze nie mam jajek... więc musiałam być kreatywna. I okazało się, że to nawet na dobre wyszło, bo babeczki bez jajek wyszły jeszcze lepsze chyba niż w pierwotnym przepisie!!! No to jakby co, podrzucam przepis na przepyszne, błyskawiczne i bezjajeczne babeczki:

Pyszne babeczki bezjajeczne
Składniki:
  • 1/2 szkl. cukru
  • 1/2 szkl. maślanki/kefiru/śmietany (co znajdzie się w lodówce)
  • 1/4 szkl. oleju
  • 1 szkl. mąki (czubata)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 jabłko
  • cukier waniliowy i cynamon
  • opcjonalnie - cukier, masło i mąka na kruszonkę, można też wykorzystać migdały w płatkach czy płatki owsiane
  • opcjonalnie - owoce, rodzynki, czekolada lub co dusza zapragnie na nadzienie
1. Jabłko zetrzeć na tace o drobnych oczkach, wymieszać z odrobiną cynamonu. Wymieszać wszystkie składniki, przełożyć do foremek, ewentualnie wcisnąć w ciasto owoce lub inne pyszności, 2. Szybko zagnieść kruszonkę (jeśli mamy na nią ochotę), posypać nią babeczki i wstawić je do piekarnika nagrzanego do 175°C na 20 minut.

A do kompletu do babeczek - ozdobiłam słomki do napojów:



No i oczywiście, najważniejsze! W tym samym klimacie są oczywiście zaproszenia!


Szkoda tyko, że na fotkach całkiem nie widać, jak sukienki i końskie grzywy pięknie się mienią i jak uroczo wyglądają zaproszenia obsypane wróżkowym pyłem :D

Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej o tym, jak je przygotowałam - zapraszam na bloga Rosy Owl, gdzie podaje więcej szczegółów technicznych. I do zobaczenia niebawem! Pa!
ushii

Najmilsza okazja roku

Znów scrapowo, co poradzę :) Jednakże... a nie, nie będę nic obiecywać!

Maj to miesiąc, w którym obchodzimy bardzo przyjemne święto, jedno z moich ulubionych  – Dzień Matki. W tym roku, by było jeszcze przyjemniej, postanowiłam przygotować nie jeden, ale kilka różnych upominków; między innymi taki z ulubioną herbatą i drobnymi słodkościami. I ten właśnie chciałam Wam pokazać :) A niebawem zobaczycie tu jeszcze jeden!


Jak przygotować coś podobnego dla Waszych bliskich, opisałam oczywiście w tutorialu na blogu Na Strychu. A całość wygląda tak:



A w środku poza słodkościami umieściłam jak wspomniałam trochę ulubionej herbaty – oczywiście nie mogłam od tak po prostu jej włożyć – sznureczki ozdobiłam… motylami (które zresztą pojawiają się też na wieczku):


I już mamy troszkę niecodzienny upominek…


A ponieważ niechcący trafiłam na dwa wyzwania, do których moje upominkowe opakowanie całkiem dobrze pasuje, to doszłam do wniosku, że w sumie mogłabym zacząć od czasu do czasu zgłaszać swoje prace na różne wyzwania... bo dlaczego nie :)

I’m submitting this card to the following challenges:

Simon Says Stamp Wednesday Challenge:  A Hint of Pink

http://www.simonsaysstampblog.com/wednesdaychallenge/simon-says-hint-pink/

and

Seven Hills Craft May Color Challenge
(I used the middle color scheme, and one of my favourite Waffle Flower stamp set, Bear & Bird)

http://sevenhillscrafts.blogspot.co.uk/p/blog-page.html


Pozdrawiam,
ushii